Translate

sobota, 14 stycznia 2017

Kosmetyczne hity i kity z Aliexpress #1

          Witajcie! Dzisiaj przychodzę do was z pierwszym postem z kosmetykami z Aliexpress. Chciałabym dodawać tutaj co jakiś czas post z kosmetykami właśnie z tej strony ponieważ dość często zamawiam tam różne rzeczy, a znam wiele zwolenników jak i przeciwników chińskich stronek. Na takich stronkach za grosze można dostać za równo bardzo fajne kosmetyki jak i niestety totalne buble. U mnie na szczęście większość kosmetyków się sprawdziła z czego się bardzo cieszę.
          Ten post miał powstać nieco wcześniej jednak przez moje spore zaległości w szkole nie miałam zbytnio czasu na myślenie o chińskich kosmetykach. Jednak Dzisiaj znalazłam czas i postanowiłam w końcu o nich napisać. Niedługo mam w planach zamówić kilka nowych kosmetyków z aliexpress więc jak tylko do mnie dojdą dodam wam post z ich recenzją.
          Az racji, że w końcu ściągnęli mi gips z nogi, niebawem pójdę na jakieś zdjęcia, jednak nie wiem jeszcze czy będzie to jakaś luźniejsza stylizacja czy może bardziej wyszukanego.
A teraz już przechodzę do tematu postu czyli kosmetyków, od razu mówię, że dzisiaj pokażę ich tylko kilka, w czym jednego totalnego bubla.
1. Korektory ''L.A. Girls Pro Conceal''
Są to dwa korektory, wyglądające zupełnie identycznie jak korektory z lagirlusa.com .
Oryginałów do porównania niestety nie mam ale myślę nad nimi ponieważ drogie nie są, a na pewno nie są wiele droższe od tych z aliexpress. Te z aliexpress kosztowały mnie około 2,50$, a oryginały kosztują 5$. Na tym przykładzie widać, że ludzie zrobią wszystko żeby zaoszczędzić i kupić coś chociażby te 2,5$ taniej. Jak na swoją cenę i pochodzenie, korektory są według mnie bardzo dobre. Do tej pory żaden korektor drogeryjny nie był dla mnie tak dobry i dobrze kryjący jak te z chińskiej strony. Na zdjęciu jest najjaśniejszy- light porcelain i zielony - na zaczerwienienia. Na aukcji, z której zamawiałam mieli bardzo dużo kolorów, więc każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Korektory na szczęście nie pachną sztucznie oraz bardzo ładnie zakrywają wszelkie niedoskonałości. 

2. Paletka do konturowania ''Ucanbe''

  Kolejny kosmetyk to paletka Ucanbe 15 color concealer czyli paletka 15 korektorów, jednak po jej wyglądzie można się domyśleć, że chodzi tutaj o paletkę do konturowania na mokro. Jest to paletka jednej z mało znanych chińskich marek - ucanbe. Jak widać na zdjęciach, w 3 brązowych korektorach widać już dno, ponieważ to głównie ich używam z tej paletki. Nie używam jej co dziennie, głównie do zdjęć. Paletka zawiera biały rozświetlacz, różowy, zielony i żółty korektor, kilka kolorów naturalnych korektorów oraz kilka tych brązowych. Jest wiele odcieni, brązy ładnie rozprowadzają się po twarzy, a po wklepaniu gąbeczką nie znikają nagle po kilku chwilach. Paletka mimo, że jest wykonana z plastiku to jest całkiem wytrzymała. Koszt takiej paletki to około 3-4$, a sprawdziła mi się lepiej niż ten zestaw bronzerów i rozświetlaczy do konturowania na mokro z Kobo.

3. Szminka (no name)
Jest to szminka bez żadnej konkretnej nazwy, z żadnej konkretnej firmy. Jest to jeden z najgorszych produktów jakich kiedykolwiek używałam. Pomijając już sam fakt, że przy pierwszym użyciu mi się złamała, to ma straszną pigmentacje, czego może nie być do końca widać na zdjęciu. Kolor samej szminki jest piękny, ale na ustach wygląda tragicznie. Tworzy taką jakby obwódkę mocno i ładnie napigmentowaną, kolor wchodzi też we wszystkie zmarszczki na ustach jednak nie koloruje ich jednolicie pozostawiając wiele ''pustych miejsc''. Usta nie wyglądają ładnie nawet po kilku warstwach tej szminki. Jedyny plus jaki w niej widzę to śliczne opakowanie.

4. Szminki long lasting ''Romantic Bear''
Są to jedne z popularniejszych chińskich kosmetyków, a mianowicie szminki long lasting. Są dostępne w chyba 5 lub 6 kolorach. Na zdjęciach widzicie (od lewej) Watermelon i Lovely Peach. Na ustach mają one całkiem inne kolory niż na opakowaniach. Szminki te wyróżnia to, że na usta nakładamy taki jakby żel, który zastyga nam na ustach w kilka minut kolorując usta. Po tych kilku minutach zrywamy z ust żel już zastygnięty, przypominający skorupę, a nasze usta mają nowy kolor, który dość długo się utrzymuje. Jest to kosmetyk zdecydowanie warty swojej ceny - 1$, co mnie nieźle zdziwiło, że kosmetyk cieszący się takim zainteresowaniem oraz tak dobry jakościowo, można tak tanio kupić.

Na dzisiaj to już wszystkie kosmetyki z aliexpress, ale niedługo postaram się napisać o tym kolejny post, chociaż myślę też nad postem o pędzlach i akcesoriach do makijażu z aliexpress, co o tym myślicie?


| Alexa|             

czwartek, 5 stycznia 2017

Kosmetyczni ulubieńcy 2016 roku



        Hejka! Dzisiaj przychodzę do was z postem kosmetycznym, czyli z moimi ulubionymi kosmetykami 2016 roku. W poprzednim poście nie wspomniałam, że z bloga usunęłam wiele postów, szczególnie te, które moim zdaniem nie były jakieś bardzo dobre, miały słabej jakości zdjęcia lub po prostu mi się nie podobały. Tak więc jest to pierwszy post z ulubieńcami, po usunięciu poprzednich.
       Wybrałam najlepsze kosmetyki, których używałam w 2016 roku, ponieważ moim zdaniem są naprawdę dobre, a większość z nich jest dobrze dostępna i nie mają kosmicznych cen. Niektórych kosmetyków używam od początku roku, inne poznałam dopiero w listopadzie czy grudniu. Większość z tych kosmetyków dostaniecie w Rossmanie lub w innych popularnych drogeriach, co jest ich wielkim plusem :)
        Niedługo na blogu mam w planach zacząć serie Bookshelf, w której pokazywałabym wam moje ulubione i godne polecenia książki, ponieważ jestem totalnym książkoholikiem :) Oprócz tego jak tylko zdejmą mi gips z nogi postaram się zrobić jakąś sesje na bloga lub zdjęcia outfitów na różne okazje. A z racji, że bardzo dużo zamawiam z chińskiej strony aliexpress, postanowiłam napisać kilka postów kosmetycznych z kosmetykami właśnie z tej strony, np. porównanie jakiś kultowych kosmetyków (których oczywiście będę w posiadaniu haha) oraz ich podróbek z tej chińskiej strony.
       A teraz nie przedłużając, oto moi ulubieńcy 2016 roku:

1. Tester Szminki Chanel Rouge Coco
Ta szminka jest co prawda w wersji testerowej ale mam ją od wakacji, i dalej jej nie zużyłam ( z czego bardzo się cieszę, bo to zdecydowanie moja ulubiona szminka). Opakowanie jest już w strasznym stanie, całe napisy się zmazały, ponieważ nosiłam ją ze sobą prawie wszędzie. Jest to tester szminki Chanel Rouge Coco nr 406 w kolorze Antoinette. Szminka ma piękny kolor na ustach, nie wysusza ich i pięknie, delikatnie błyszczy. Seria Rouge Coco została podzielona na 5 grup szminek, a Antoinette znalazła się w grupie Familia, i jest tam najciemniejszą pomadką z 4 nudowych/beżowych. Jej nazwa wzięła się od imienia jednej z sióstr z którymi po śmierci rodziców, jako mała dziewczynka, Coco trafiła do sierocińca we francuskim Aubazine. 
Już po pierwszej aplikacji pokochałam zarówno jej kolor jak i trwałość oraz to jak cudownie rozprowadza się po ustach. Wiem, że jak tylko mi się skończy na pewno kupię ją znów, lecz tym razem już nie w wersji testerowej :)

2. Maskara z Maybelline - Lash Sensational
 Drugim ulubieńcem jest maskara z Maybelline. Jest to jeden z najlepszych tuszów do rzęs jakie miałam. Pięknie je podkręca oraz sprawia, że mają intensywny czarny kolor. Na początku trochę trzeba było się podszkolić w operowaniu tą szczoteczką ponieważ przy pierwszych aplikacjach sklejał trochę rzęsy oraz brudził okolice oczu, ale po kilku (bądź kilkunastu haha) próbach w końcu opanowałam malowanie rzęs tym tuszem. Duży plus za to, że jest dostępna w Rossamnie oraz za przystępną cenę za tak dobrą jakość.

3. Podkład i puder z Maybelline Fit Me
Seria Fit me z Maybelline była dostępna w Rossmanie chyba we wrześniu, a że była to edycja limitowana, już niestety nie jest dostępna w tej drogerii. Z tej serii oprócz pudru i podkładu był również korektor. Jak widać na zdjęciu puder mi się już kończy (a to już mój drugi z tej serii) ponieważ odkąd stał się jednym z 2 moich ulubionych pudrów używam go co dziennie gdy się maluje. Puder świetnie wtapia się w skórę i nie znika nagle po kilku godzinach, jak jest w przypadku niektórych pudrów. Podkład natomiast jest dla mnie jeszcze większym zaskoczeniem, ponieważ jest to pierwszy nie matowy podkład jaki miałam, który do tego bardzo pokochałam. Na zdjęciu kolor wyszedł trochę ciemniej niż jest w rzeczywistości, ale naprawdę ma on mniej więcej taki kolor jak puder. Krycie ma średnie, ale za to jest bardzo lekki i nie stwarza efektu maski. A gdy chcę wyglądać nieco bledziej i mieć bardziej matową cerę mieszam go z poniższym ulubieńcem.

4. Podkład Rimmel Lasting Finish
Jest to podkład, który mam już od dawna i świetnie wygląda na twarzy za równo sam jak i zmieszany z podkładem fit me (po zmieszaniu jest nieco lżejszy niż ten). Podkład ten bardzo lubię głównie ze względu na idealne krycie, matowość oraz duży wybór odcieni przez co mogłam trafić na swój idealny :) Podkład lekko wysusza mi cerę, więc zawsze muszę nakładać pod niego krem nawilżający, ale za to zakrywa wszystkie przebarwienia oraz nie doskonałości i nie spływa w połowie dnia!

5.Bronzer z Bourjois
O tym ulubieńcu ludzie mają bardzo różne zdania, ale ja go bardzo lubię. Część osób myśli tak jak ja - że jest bardzo dobry i ładnie konturuje twarz, a część, że robi pomarańczowe plamy na twarzy. Według mnie, jeśli nałoży się go stosunkowo nie wiele to bardzo ładnie podkreśla kości policzkowe. Ma piękny czekoladowy zapach oraz wygląda jak tabliczka czekolady. Wnioskuję, że starczy na bardzo długo, ponieważ mam go od września, używam go dosyć często a zużycia prawie nie widać!

6. Balsam do ust z Primarku
Kolejnym ulubieńcem do ust jest balsam do ust, który kupiłam w Primarku w styczniu 2016 więc ma praktycznie rok, a dalej jest go bardzo dużo. Nawilża usta niemal tak dobrze jak wazelina a do tego ma piękny miętowy zapach. Ma bardzo ładne metalowe pudełeczko z motywem wilka. Łatwo rozprowadzić go na ustach i długo utrzymuje je nawilżone. Bardzo dużo plusów za niewielką cenę!

7.  Make up Revolution - Redemption Palette Iconic Elemenst
Tym razem trochę większy ulubieniec - paletka cieni do powiek z Make up Revolution. Jest to, jak ja to nazywam ''podstawowa paletka'' z MUR, ponieważ ma neutralne kolory, idealny zarówno dla początkujących, którzy dopiero wchodzą w świat makijażu jak i dla tych bardziej doświadczonych. Bardzo podoba mi się w niej to, że ma za równo delikatne bardzo jasne barwy, które nadają się idealnie do szkoły, jak i mocniejsze - brązy, szarości czy czerń. Cienie mają całkiem niezłą pigmentacje jak na ich niską cenę. Mam ją od wakacji i jestem z niej bardzo zadowolona, to nią prawie zawsze robię wszystkie makijaże oczu, a jednego cienia nawet kilka razy używałam jako cienia do brwi i sprawdził się bardzo dobrze. Duży plus za to, że się nie osypują :)

8. Cień do brwi z Golden Rose
Cień do brwi z Golden Rose mam już od lutego zeszłego roku, a dalej jest go tak dużo! Ma fajną pigmentacje, nie osypuje się i łatwo go zaaplikować pędzelkiem. Fajnie, że GR wypuściło kilka kolorów, bo dzięki temu każdy znajdzie coś dla siebie. Mi najbardziej przypadły do gustu numerki 103 i 102. Do tego bardzo fajnie, że przy zakupie dołączony był mały skośny pędzelek :)

9. Matte Crayon z Golden Rose
Tego ulubieńca pokazywałam wam w zeszłym roku na instagramie wraz z innymi kolorkami z tej serii. Jest to matowa kredka, a raczej szminka w kredce. Duży plus za to, że faktycznie jest matowa a także za to, że tylko lekko wysusza usta oraz że nie robi na nich skorupy. Poza tym wystarczy jedna warstwa tej kredki, żeby na ustach był widoczny kolor. Bardzo spodobało mi się wiele kolorów tych kredek, jednak moim ulubionym został nr 10. Było dość trudne wybrać ulubiony kolor ponieważ GR wypuściło ich naprawdę dużo, co jest dużym plusem ponieważ każdy znajdzie kolor dla siebie :)

10. Szminka Velvet Matte z Golden Rose
Z tej szminki tak jak z mojej pierwszej chanelki starły się już wszystkie napisy, bo nosiłam ją ze sobą wszędzie. Ma piękny kolor, który moim zdaniem trochę przypomina posie K od Kylie(jest jednak od niej lekko ciemniejsza). Jest to numerek 02, piękny, matowy i długo trzymający się na ustach.Mam ją od lutego, więc widać, że już się kończy. Z serii Velvet Matte jest równie wiele kolorów co z Matte Crayons, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Pomadki te jednak łączy to, że wszystkie są matowe i pięknie prezentują się na ustach. Szminka ma całkiem fajną pigmentacje, więc nie trzeba nakładać na na nią kilku warstw żeby kolor był widoczny.


I to właśnie moje 10 ulubionych kosmetyków 2016 roku! A jakie były wasze ulubione kosmetyki?



niedziela, 1 stycznia 2017

New year, New me, New blog, czyli wielki powrót po 5 miesiącach

                 

         Witajcie! Dawno mnie tutaj nie było, prawie 5 miesięcy. W sumie nie wiem od czego zacząć, ani jak usprawiedliwić tą nieobecność. Najpierw po prostu nie miałam czasu, cały czas coś się działo, w końcu było lato. Później początek roku szkolnego, w którym także nie było czasu na myślenie o blogu gdy trzeba było myśleć o nauce, tak jak przez kolejne miesiące. Później postawiłam sobie cel, ,,powrócę jeszcze w 2016, w połowie grudnia''. Tak, pomysł był, plany i chęć także, ale niestety przez moją kontuzje kolana, przez pierwsze dni nie byłam w stanie podnieść się w łóżka. Było wiele wymówek, że na sesje z nogą w gipsie nie pójdę, że mimo tej kontuzji jestem bardzo zajęta(w rzeczywistości, przyznaje się, leżałam i czytałam książki). Jednak koniec końców stwierdziłam, że dłużej tak nie mogę i powrócę wraz z nowym rokiem.

         Sesja może nie jakaś profesjonalna, bo wiadomo, że z nogą w gipsie, która nie zmieści się w żadne spodnie raczej się z domu nie ruszę, haha. Jednak postanowiłam  porobić kilka zdjęć, żeby mieć czym uzupełnić ten post.

    Właśnie pożegnaliśmy rok 2016 i rozpoczęliśmy 2017. Mam nadzieję, że będzie on lepszy niż poprzedni, oraz, że spełnię więcej swoich postanowień. Jak co roku także w tamtym spisałam swoje postanowienia, a czytając je ostatniego grudnia zauważyłam, że nawet połowy nie spełniłam. No trudno się mówi, spróbuję w tym roku.
        Z zeszłorocznych postanowień udało mi się spełnić tylko kilka:
1. Mieć 25 tysięcy wyświetleń bloga do wakacji. Dla niektórych może to i mało, ale dla mnie to duży krok na przód.
2. Zwiedzić nowe miejsca- w 2016 pojechałam w wiele miejsc, w których wcześniej nie byłam, a o niektórych nawet nie pomyślałam, że mogłabym tam się znaleźć np. na Malcie. Byłam także dwa razy w Warszawie oraz w Słowacji
3. Spróbować wielu nowych rzeczy- uwielbiam nowe doświadczenia, jednym z nich była nauka jazdy na snowboardzie, inną próbowanie maltańskich przysmaków, kolejną zapisanie się na zajęcia z Pole Dance.
4. Być bardziej pewną siebie- z tego, że udało mi się spełnić to postanowienie jestem najbardziej dumna :) Dzięki tej pewności siebie poznałam wiele nowych osób, przestałam przejmować się tym co inni o mnie myślą, znalazłam sobie internetową przyjaciółkę a także mam znajomych w innych krajach m.in, we Włoszech.

      Resztą postanowień nie będę was już zanudzać i napiszę tylko tyle, że na ten rok mam równie wiele postanowień, a także, że postaram się jeszcze w tym tygodniu wrzucić kolejny post, a jak tylko zdejmą mi gips polecę zrobić jakieś zdjęcia na bloga. Jeśli chcecie być na bieżąco, obserwujcie mnie na moich social mediach, które widnieją na pasku bocznym, lecz podam je jeszcze raz w tym poście, ponieważ na instagramie oraz snapchacie jestem praktycznie co dziennie 
 Musical.ly: hellloalexaa